OPOwieści
z NBA

wywiady

VIDEO

opowieści z nba

TIM HARDAWAY

video

Zdjęcia: gettyimages

Tim Hardaway, były gracz m.in. Golden State Warriors i Miami Heat, 5-cio krotny uczestnik Meczu Gwiazd, król dryblingu lat 90-tych.
Gdy odpowiedział na jeden z moich komentarzy w social mediach „ok.” i podał maila, bym podesłał mu listę pytań, byłem tak szczęśliwy, że chciałem chwycić myszkę i zacząć kozłować ją między nogami i pewnie kontakt z podłogą oddaliłby w czasie odpowiedź.

Fragmenty

Przemek Opłocki:

Czy pamiętasz swój pierwszy drybling? Pewnie miało to miejsce, gdy byłeś dzieckiem.

Tim Hardaway:

(śmiech) Tak, pamiętam go. To był mój pierwszy rok w college’u. Wróciliśmy z wyjazdu. Na początku nie grałem za dużo, bo byłem pierwszoroczniakiem. Mieliśmy graczy ze starszych roczników i to oni mieli grać. Przegraliśmy 30-stoma punktami z Uniwersytetem Waszyngtońskim. Wróciliśmy i trenowaliśmy, jakieś 3,5 godziny. Ćwiczyliśmy obronę, zbiórki, obronę, zbiórki, z powrotem obronę. Jeden z chłopaków powiedział, chodź zagrajmy 1 na 1. Powiedziałem, pewnie. Zagraliśmy, zrobiłem drybling, ominąłem go, poszedłem na kosz i zrobiłem wsad. Powiedział, że nie może przegrać w ten sposób i zagraliśmy kolejny mecz. Wciąż ich mijałem i oddawałem celne rzuty. Niezły ruch, powiedział. Podziękowałem, bo wówczas nie zdawałem sobie sprawy z tego, czym dysponuję. Po prostu grałem w koszykówkę, kiedy dostawałem szansę. To był pierwszy raz, gdy zdałem sobie sprawę, że jestem zdolny do tego, by mijać innych zawodników.

Przemek Opłocki:

1996-97. Pierwszy pełen sezon na Florydzie. Dotarliście do finałów konferencji, ale przegraliście w 5-u meczach z Chicago Bulls. Rok wcześniej Jordan i spółka wygrali z Heat w pierwszej rundzie. Jak grało się przeciwko MJ’owi? Miałeś z nim jakiś trash talk?

Tim Hardaway:

Mieliśmy pewien rodzaj relacji z Michaelem. Nie używałem trash talking w stosunku do niego, on podobnie. Wiedzieliśmy, że to by nakręciło nas i stalibyśmy się bardziej zawzięci. Wiedział co mnie nakręca, tak jak ja wiedziałem co działa w jego przypadku. Trash talk tylko sprawiłby, że wspiąłby się na wyższy poziom. Zawsze, gdy grałem w Chicago byłem w domu i grałem przed rodziną, więc gra przeciwko Bulls, zwłaszcza w playoffs, było czymś wyjątkowym. Uwielbiałem to, bo grałem przeciwko jednemu z najlepszych zespołów w historii NBA. Mieliśmy dobry zespół i gdyby udało nam się wygrać w pierwszym meczu zaleźlibyśmy im za skórę, ale nie udało się.